Organizatorzy

Partner

 

Bydgoszcz

W Wiśle mało wody. Łacha na łasze. Trzeba płynąć zygzakiem, w związku z tym droga robi się dwa razy dłuższa.

Dzień cudowny! Cumulusy, zefirek, królowa polskich rzek leniwie "toczyła swój garb uroczy". Chcąc zdążyć na ostatnie śluzowanie, a była godz. 14:45, z głupoty i zawodnej pamięci skręciłem w niewłaściwą odnogę Brdy i ostatecznie dotarłem do elektrowni. Makabryczna przenoska. Za karę wyrżnąłem nura (bo nie orła), ślizgając się na oglonionym betonie. Brda mnie ochrzciła. Ostatecznie wylądowałem w zatoce w centrum Bydgoszczy.

Patroni medialni

Wyprawę wspierają